Nie mogła znaleźć swojego miejsca na ziemi. Była jak wiatr, zaczepiała się gdzieś na chwilę, nie mogła jednak wytrzymać gdzieś dłużej niż kilka tygodni. Poznawała mężczyzn, przyznała się że kilku nawet zatrzymało ja na dłużej. Ale przechodziło, zawsze przechodziło.
Mówiła, że kochała, nie chciała ich oszukiwać że jeszcze będzie, ale jeśli kochała to naprawdę , szczerze i mocno. Tylko niestety na chwilkę. I już jej nie było. Pozostawiała po sobie to ulotne wrażenie pustki, i zapach jaśminu albo bzu.
Spiewała głośno, śmiała się, niespodziewanie, alarmująco. Czasami się jej bałam. Czasami nie. Czasami zdawało mi się, że już całkiem należy do innego świata
Wydaje mi się, że nie była przywiązana do swojego ciała. Nie dbała o siebie. Nie używała kosmetyków, nie tak, jak dzisiejsze kobiety. Kiedy podobał się jej jakiś kolor, po prostu kupowała ubranie. Przeważnie nosiła sukienki, takie przewiewne, wygodne. Do tego sandały i torbę w której miała zeszyt, lub aparat. Przywiązywała tylko wagę do czystości. Uważała chyba, że ma to jakiś związek z duszą.
Uwieczniała chwile.
Szkicem, węglem , ołówkiem, fotografią , słowami. Była swoistym kolekcjonerem chwil, cudzych chwil, które przeżywała jak swoje własne. Mówiłam jej, że to tylko namiastka, marny odblask, ale ona nic sobie z tego nie robiła. Mi to wystarczy- mówiła. Mam jeszcze swój drugi świat. Jest prawdziwszy, niż ci się zdaje.
Devious Comments
--
...Every monkey'd like to be in my place instead of me
Cause I'm the king of Bongo baby I'm the king of Bongo-bong...
--
Posługujemy się pojęciem Boga, który przecież kończy się jak gasnący papieros...
Previous PageNext Page